KWIATY-WARSZAWA1.GLOGOW.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 6, 2010, 3:40 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
 Post subject: (a)semantycznosc muzyki
PostPosted: 2005-07-29 07:15:29
Online
Registered User

Joined: 2005-07-29 07:15:29
Pan Marek Krukowski (ciekawostka, mam bardzo podobne ale nie identyczne
nazwisko, a kiedys nawet zdarzylo mi sie w jednym pokoju pracowac z- tez
pewnie inna osoba- ktora sie wlasnie tak nazywala; to jest cala muzyka-
latwiej o zbieznosc nazwisk niz pogladow) napisal pare postow o
semantycznosci muzyki.
Przypadkiem znam doskonaly tekst Baudelaira o semantycznosci muzyki.
Politycznie poprawnie do bolu mozna powiedziec tak: prawda lezy po srodku,
ani semantyczna, ani asemantyczna. Pisarze czesto o muzyce mowia duby
smalone ale nie akutat Baudelaire w tym tekscie. Jest to opis problemu
semantycznosci na podstawie 3 bardzo ciekawych opisow uwertury do
Lohengrina. Opisy Liszta, Berlioza i samego Baudelaira.
Te trzy opisy "zebral" Baudelaire i przeprowadzil na nich niezwykle wprost
pouczajace porownanie- genialne porownanie w swej madrosci i prawdziwie
galijskiej racjonalnej zwiezlosci. Ot taka sztuka madrej analizy/syntezy.
Tekst jest w necie dostepny chyba jeszcze w witrynie Bristigera "DeMusica".
Polecam i ta witryne i zwlaszcza ten superancki opis trzech "recepcji"
Lohengrina.
Marek (nieKrukowski)
- - - - - -
cytuje, oto ten artykul Baudelaira:
"
 MUZYKA PRZYSZLOSCI
W lutym 1860 r. Baudelaire wystosowal entuzjastyczny list do Ryszarda
Wagnera, ktory byl zapoczatkowaniem blizszych stosunkow pomiedzy dwoma
artystami; poniekad posrednikiem miedzy nimi byl Liszt. Publikowany tu
fragment poxniejszego artykulu Richard Wagner et Tannhauser" a Paris
wydrukowanego w Revue Musicale" l kwietnia 1861 r. - jest swoistym wykladem
wydrukowanego w correspondance des tras, jak ja pojmowal Baudelaire w
ostatnim okresie.*
Tu przedruk wg: C. Baudelaire, Richard Wagner et Tannhauser" aParis,
Oveurres completes
Nieraz slyszalem, jak mowiono, jakoby muzyka nie mogla sie poszczycic
odtworzeniem czegokolwiek z taka scisloscia, jak to czyni slowo lub
malarstwo. Jest w tym prawda, ale prawda niecalkowita. Muzyka odtwarza po
swojemu i srodkami sobie wlasciwymi. W muzyce, podobnie jak w malarstwie, a
nawet w slowie pisanym, bedacym przeciez sztuka najbardziej konkretna ze
wszystkich, istnieje zawsze jakas luka, ktora dopelnia wyobraxnia sluchacza.
Te wlasnie rozwazania sklonily zapewne Wagnera do uznania sztuki
dramatycznej, czyli zestawienia rownoczesnego zbiegu kilku sztuk, za sztuke
par excellence, najbardziej syntetyczna i najdoskonalsza. Otoz jezeli
odsuniemy na chwile pomoc plastyki, dekoracji, wcielania wysnionych postaci
w zywych aktorow, a nawet pomoc slowa spiewanego, pozostanie nam jednakze
niezaprzeczalnie fakt, ze im bardziej wymowna bedzie muzyka, tym szybsza i
wierniejsza sugestia i tym wiecej bedzie szans powstania u ludzi wrazliwych
idei bedacych w bliskim zwiazku z tymi, jakie inspirowaly artyste. Biore
natychmiast jako przyklad slynna uwerture do Lohengrina, ktorej wspaniala
pochwale jezykiem fachowym napisal pan Berlioz;
ja ze swej strony pragne sie ograniczyc do weryfikacji jej wartosci poprzez
sugestie, jakie nasuwa.
Czytam w programie rozdawanym w owym czasie w Theatre Italien:
Od pierwszych taktow dusza naboznego samotnika czekajacego na swieta czare
zaglebia sie w nieskonczonych przestworzach. Widzi on tworzaca sie stopniowo
dziwna zjawe, przyjmujaca postac cielesna. Zjawisko to uwydatnia sie coraz
wyraxniej i przybierajac ksztalt cudownego grona aniolow niosacych swieta
czare przesuwa sie przed nim. Swiety pochod przybliza sie; serce Wybranca
Bozego ogarnia coraz to wieksze uniesienie, budza sie w nim niewymowne
pragnienia, poddaje sie wzrastajacemu blogostanowi, przybliza sie ciagle ku
swietlistemu zjawisku. Kiedy wreszcie swiety Graal ukazuje mu sie posrod
swietego pochodu, samotnik zapada w ekstatyczna adoracje, jak gdyby nagle
caly swiat zniknal mu z oczu.
Tymczasem swiety Graal blogoslawi rozmodlonego i pasuje go na swojego
rycerza. Nastepnie palace plomienie lagodza stopniowo swoj blask. Ogarniete
swieta radoscia grono aniolow powraca do niebianskich wyzyn, usmiechajac sie
do opuszczonej ziemi. Pozostawily swietego Graala pieczy ludzi czystych, w
ktorych sercu rozprzestrzenil sie boski nektar; dostojne grono znika w
glebiach przestworzy w ten sam sposob, jak sie w nich ukazalo."
Czytelnik zrozumie wkrotce, dlaczego podkreslam te ustepy. Biore teraz
ksiazke Liszta i otwieram ja na stronicy, gdzie wyobraxnia slawnego pianisty
(bedacego artysta i filozofem) tlumaczy po swojemu ten sam ustep:
Wstep ten zawiera i ujawnia element mistyczny, zawsze obecny i zawsze ukryty
w tej sztuce... By ukazac nam niewypowiedziana moc tej tajemnicy, Wagner
pokazuje przede wszystkim niewymowne piekno sanktuarium zamieszkanego przez
Boga, ktory jest mscicielem ucisnionych, a zada od swoich wiernych jedynie
milosci i wiary. Wtajemnicza nas w misterium Graala, olsniewa oczy obrazem
swiatyni z niezniszczalnego drzewa, o wonnych murach, o drzwiach ze zlota,
belkowaniach z azbestu, kolumnach z opalu, scianach z cymfanu, a ktorej
wspaniale portyki dostepne sa jedynie dla tych, co maja wzniosle serca i
czyste rece. Nie ukazuje nam tej swiatyni w jej okazalej, realnej budowie,
ale jakby chcac oszczedzic slabosc naszych zmyslow pokazuje nam ja najpierw
odzwierciedlona w jakiejs blekitnej toni lub odtworzona przez opalizujacy
oblok.
Z poczatku jest szeroka drzemiaca powierzchnia melodii. Zwiewny eter, co sie
rozprzestrzenia po to, by uswiecony obraz zarysowal sie oczom profanow.
Efekt ten powierzony zostal wylacznie skrzypcom, ktore podzielone na osiem
roznych pulpitow po kilku taktach harmonicznych dxwiekow kontynuuja w
najwyzszych tonach swoich rejestrow. Motyw zostaje nastepnie podjety przez
najlagodniejsze instrumenty dete. Waltornie i fagoty przylaczajac sie
przygotowuja wkroczenia trabek i puzonow, ktore powtarzaja melodie po raz
czwarty w olsniewajacym blasku barw, jak gdyby w tej jedynej chwili swieta
budowla zablysla przed naszymi oslepionymi oczyma w calej swojej swietlistej
i lsniacej swietnosci. Ale to jaskrawe roziskrzenie doprowadzone stopniowo
do sily promieniowania slonecznego nagle gasnie jak blysk na niebie.
Przejrzysta mglawica oblokow zamyka sie, wizja stopniowo zanika w tych
samych teczowych oparach kadzidla, w ktorych sie ukazala, i czesc ta konczy
sie szescioma pierwszymi taktami, ktore staly sie jeszcze bardziej powiewne.
Idealnie mistyczny charakter zostal osiagniety przede wszystkim przez to
pianissimo stale zachowane w orkiestrze i przerwane zaledwie przez krotka
chwile, gdy blachy kazaly rozblysnac cudownym liniom jedynego przewodniego
motywu tego wstepu. Taki wlasnie obraz narzuca sie w pierwszej chwili naszym
poruszonym zmyslom przy sluchaniu tego boskiego adagio."
Czy wolno z kolei mnie samemu opowiedziec, oddac slowami przeklad tego
ustepu, ktorego tlumaczenia w sposob nieunikniony dokonac musiala moja
wyobraxnia, gdy sluchajac go po raz pierwszy z zamknietymi oczyma poczulem
sie jakby uniesiony ponad ziemie ? Nie osmielilbym sie oczywiscie mowic z
upodobaniem o moich marzeniach, gdyby dolaczenie ich do marzen poprzednich
nie wydalo mi sie rzecza pozyteczna. Czytelnik wie, do jakiego celu
zmierzamy; do wykazania, ze prawdziwa muzyka sugeruje mysli podobne roznym
mozgom. Nie byloby zreszta nic smiesznego, gdybysmy rozumowali tu a priori,
bez analizy i bez porownan, poniewaz byloby doprawdy rzecza zaskakujaca,
gdyby dxwiek nie mogl zasugerowac koloru, gdyby kolory nie mogly narzucic
wyobrazenia melodii, a gdyby dxwiek i kolor byly niezdolne do wypowiedzenia
idei, rzeczy bowiem wyrazaly sie zawsze przez wzajemna analogie, odkad Bog
oglosil swiat jako zlozona a nierozdzielna calosc.
Natura jest swiatynia, kedy slupy zywe
Niepojete nam slowa wymawiaja czasem.
Czlowiek srod nich przechodzi jak symbolow lasem,
One mu zas spojrzenie rzucaja zyczliwe.
Jak oddalone echa wiazace sie w chory,
Tak sobie w tajemniczej, glebokiej jednosci
Wielkiej jako otchlanie nocy i swiatlosci
Odpowiadaja dxwieki
Ch. Baudelaire, Oddxwieki, kwiaty zla, Warszawa 1958, s. 37, przelozyl
Antoni Lange. 35*
Kontynuuje wiec. Pamietam, ze od pierwszych taktow osiagnalem to uczucie
uszczesliwienia, ktorego zapewne wszyscy ludzie obdarzeni wyobraxnia zaznali
w marzeniu, w snie. Poczulem sie oswobodzony od wiezow wazkosci i odnalazlem
poprzez wspomnienie niezwykla rozkosz krazaca na wyzynach (zaznaczmy przy
sposobnosci, ze nie znalem wowczas programu cytowanego przed chwila). Mimo
woli wyobrazilem sobie rozkoszne doznania czlowieka ogarnietego jakims
bezkresnym marzeniem w najzupelniejszej samotnosci, ale z olbrzymim
horyzontem i wielkim rozproszonym swiatlem. Sam tylko ogrom bez zadnej
ozdoby poza soba samym. Doznalem wkrotce wrazenia wiekszej swiatlosci,
intensywnosci swiatla wzmagajacej sie z taka szybkoscia, ze nie starczyloby
odcieni wymienionych w slowniku dla wyrazenia tego odradzajacego sie wciaz
przyrostu zaru i bieli. Wowczas uzyskalem cala pelnie pojecia jakiejs duszy
poruszajacej sie w kregu swiatlosci, jakiejs ekstazy zlozonej z rozkoszy i
poznania, unoszacej sie bardzo daleko ponad swiatem rzeczywistym.
Z latwoscia dostrzec mozna roznice tych trzech tlumaczen. Wagner wskazuje
grono aniolow niosacych swieta czare. Liszt widzi budowle cudownie piekna
odbita w mglistym mirazu. Moje marzenie jest w o wiele mniejszym stopniu
ilustrowane przez przedmioty materialne, jest znacznie mniej okreslone,
bardziej abstrakcyjne. Ale wazne tu jest podkreslenie podobienstw. Gdyby
byly nieliczne, nie dawalyby dostatecznego dowodu.
... wiecej »





Top
 Profile
 
 Post subject: (a)semantycznosc muzyki
PostPosted: 2005-07-29 11:01:27
Online
Registered User

Joined: 2005-07-29 11:01:27
> Jest to opis problemu
> semantycznosci na podstawie 3 bardzo ciekawych opisow uwertury do
> Lohengrina. Opisy Liszta, Berlioza i samego Baudelaira.

Warto zwrocic uwage na jeden szczegol - Liszt, Berlioz i Baudelair - trzech
ludzi tej samej epoki, funkcjonujacych w podobnym srodowisku ideowym,
majacych kontakt z ta sama kultura, tymi samymi wzorcami, schematami,
srodkami wyrazu, konwencjami estetycznymi (umowami semantycznymi). Ciekawe
byloby dostawienie do tego recepcji tego samego utworu przez czlowieka
zupelnie innej kultury czy epoki. Wtedy dowiedzielibysmy sie ile z tego
(twierdze, ze duzo), co widzieli w Lohengrinie ci trzej, jest nieczytelne
bez znajomosci "jezyka", czy tez "semantycznej umowy", jakim poslugiwal sie
wagner i jemu wspolczesni.
D.






Top
 Profile
 
 Post subject: (a)semantycznosc muzyki
PostPosted: 2005-07-29 13:05:59
Online
Registered User

Joined: 2005-07-29 13:05:59
> Ciekawe
> byloby dostawienie do tego recepcji tego samego utworu przez czlowieka
> zupelnie innej kultury czy epoki. Wtedy dowiedzielibysmy sie ile z tego
> (twierdze, ze duzo), co widzieli w Lohengrinie ci trzej, jest nieczytelne
> bez znajomosci "jezyka", czy tez "semantycznej umowy", jakim poslugiwal
sie
> Wagner i jemu wspolczesni.

Moze kiedys zrobie podobny eksperyment z moja dziewczyna, ktora dopiero przy
mnie zaczela sluchac czego innego, niz disco polo, i do wielu rzeczy jeszcze
sie nie przekonala. :-)
Przemek.






Top
 Profile
 
 Post subject: (a)semantycznosc muzyki
PostPosted: 2005-07-29 14:50:07
Online
Registered User

Joined: 2005-07-29 14:50:07
> Warto zwrocic uwage na jeden szczegol - Liszt, Berlioz i Baudelair -
> trzech
> ludzi tej samej epoki, funkcjonujacych w podobnym srodowisku ideowym,
> majacych kontakt z ta sama kultura, tymi samymi wzorcami, schematami,
> srodkami wyrazu, konwencjami estetycznymi (umowami semantycznymi). Ciekawe
> byloby dostawienie do tego recepcji tego samego utworu przez czlowieka
> zupelnie innej kultury czy epoki. Wtedy dowiedzielibysmy sie ile z tego
> (twierdze, ze duzo), co widzieli w Lohengrinie ci trzej, jest nieczytelne
> bez znajomosci "jezyka", czy tez "semantycznej umowy", jakim poslugiwal
> sie
> Wagner i jemu wspolczesni.

Przypuszczam, ze osoby z zupelnie innego kregu kulturowego
nie zrozumialyby nic, lub prawie nic. Nie na tym jednak polega
semantycznosc lub asemantycznosc srodka przekazu.
T. D.






Top
 Profile
 
 Post subject: (a)semantycznosc muzyki
PostPosted: 2005-07-29 14:59:50
Online
Registered User

Joined: 2005-07-29 14:59:50
"Tomasz Dryjanski" wrote in message


> Nie na tym jednak polega
> semantycznosc lub asemantycznosc srodka przekazu.

Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek twierdzil, ze wlasnie na tym polega.
D.






Top
 Profile
 
 Post subject: (a)semantycznosc muzyki
PostPosted: 2005-07-29 15:20:57
Online
Registered User

Joined: 2005-07-29 15:20:57
>> Nie na tym jednak polega
>> semantycznosc lub asemantycznosc srodka przekazu.
> Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek twierdzil, ze wlasnie na tym
> polega.

To prawda.
:)
T. D.






Top
 Profile
 
 Post subject: (a)semantycznosc muzyki
PostPosted: 2005-07-29 18:43:06
Online
Registered User

Joined: 2005-07-29 18:43:06
Uzytkownik "Tomasz Dryjanski" napisal w
wiadomosci
> >> Nie na tym jednak polega
> >> semantycznosc lub asemantycznosc srodka przekazu.
> > Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek twierdzil, ze wlasnie na tym
> > polega.
> To prawda.
> :)
> T. D.

tak, Baudelaire, Liszt, Berlioz to niezrozumiale muzeum, pewnie byli
przyzwyczajeni do jakis
przemijajacych przesadow, w przeciwienstwie do naszych grupowiczow, ktorzy
powalaja madroscia
dyskusji nad semantycznym znaczeniem Es-dur i tym podobnymi klimatami, ktore
napewno- zgodnie z
waga intuicji- nikakda nie przemina
jak na wieki wiekow dyskusje miedzy Gustawem Dobiaszem Markiem Krukowskim
hej- jade rano nad morze, czego i wam zycze






Top
 Profile
 
 Post subject: (a)semantycznosc muzyki
PostPosted: 2005-07-29 19:18:43
Online
Registered User

Joined: 2005-07-29 19:18:43
Uzytkownik "marek" napisal w wiadomosci

> tak, Baudelaire, Liszt, Berlioz to niezrozumiale muzeum, pewnie byli
> przyzwyczajeni do jakis
> przemijajacych przesadow, w przeciwienstwie do naszych grupowiczow, ktorzy
> powalaja madroscia

Baudelaire, Liszt i Berlioz byli po prostu dziecmi swojej epoki, tak jak my
jestesmy swojej. Gdzie wyczytales o jakichs przemijajacych przesadach i
niezrozumialym muzeum, jeden Bog raczy wiedziec, ale chyba nie w tym watku.
Moze faktycznie morskie powietrze lepiej Ci zrobi bo zaczynasz sie boksowac
z jakimis wiatrakami istniejacymi w Twojej wyobraxni.
> hej- jade rano nad morze, czego i wam zycze

Dziekuje, nie skorzystam, bylem calkiem niedawno. Jutro rano biore rower i
uciekam w gory. Baw sie dobrze i ochlon.
D.






Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 

Who is online

Users browsing this forum: Adam Czajka,renata s,letto,SQLwysyn, prezenty and 2 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie